Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mądrych słów kilka.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mądrych słów kilka.... Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 kwietnia 2011

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Nowe(stare) wpisy na dniach ... C.D.N.

Dział dyskografii został już uporządkowany. W następnych dniach postaram się rozpisać SingleCD(link nieaktywny, wpisy rozdzielone), które na tą chwilę znajdują się "zbite" w jednym temacie ....

piątek, 13 sierpnia 2010

History of Epic Records Logo (Historia logo Epic Records)

Często do ustalenia choć przybliżonej daty wydania danej partii albumu, przydatnym może być wygląd logo Epic Records.

Oryginalne logo "Redial Sound"





Logo Epic Records używane w latach 60-tych oraz na początku lat 2000. W tej chwili ten logotyp używany jest na japońskich wydaniach.





Logo Epic Records używane w latach 70-tych





Logo Epic Records używane w latach 1991-2000





Logo Epic Records używane od końcówki 1978 do 1991 roku oraz w latach 2006 - 2011



Aktualne logo Epic Records używane od 2012 roku.


poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Nowe(stare) wpisy na dniach ...

W najbliższym czasie będę starał się stworzyć nowe wpisy poświęcone płytom, których dotychczasowe opisy są dość skąpe i ubogie w galerię fotograficzną.
Odpowiednie stare wpisy będą systematycznie kasowane ...

czwartek, 1 kwietnia 2010

Pierwsze Urodziny .... :):):)

Tak się składa, że dziś, w prima aprilis, dokładnie rok temu został zamieszczony PIERWSZY wpis na tym blogu :):)

Tak więc, mija nam roczek...cóż możemy sobie życzyć? Chyba wytrwałości w zbieraniu kolejnych płyt, no i przede wszystkim konta bankowego bez żadnych limitów :):)




czwartek, 18 marca 2010

Jeszcze o japońskich płytach

W obliczu takiej fascynacji płytami MJ wydanymi w Japonii, trochę mi głupio źle o nich pisać podpierając się tymi swoimi wykresami, przebiegami i innymi nieoczywistymi sprawami. Ale to one właśnie obrazują inność tych płyt względem dziadostwa sprzedawanego pod nazwą „remastered”, „reedition”, „limited edition” itd.

A tu, by nie było tak lekko – okazuje się, że niektóre bardziej współczesne albumy w Japonii są tak samo beznadziejnie nagrywane jak i u nas. To samo dziadostwo, to samo podporządkowanie „modzie” jak największej głośności. Na poniższym obrazku tragedia godna uczczenia minutą pauzy w CD.

Płyta „Invincible EICP 20 [Japan]” - rzeźnia

to poniżej to zwykły przebieg prostokątny a nie muzyka, można by tym zasilać silnik trakcyjny w tramwaju.



No i jeszcze małe sprostowanie. Moim zdaniem nawet tak nagrana płyta może się podobać, dzięki podniesieniu poziomu na niskich i wysokich tonach wydaje się być bardzo dynamiczna i szczegółowa – ale do czasu – gdyby dokładnie się wsłuchać wyjdą te wszystkie „prostokąty” na wierzch. Najlepiej gdyby można było porównać z wersją nagraną prawidłowo – nie byłoby wątpliwości – jak w przypadku HIStory czy Thriller.


Jeszcze coś mnie naszło – można by nawet zrozumieć taki sposób zapisu – bas z jednoczesnym uderzeniem w perkusję (to właśnie ten przebieg na rysunkach) ma być tak silny że zagłusza resztę. Ale przecież nie w każdej piosence na całej płycie. A tak nagrane są nawet te najbardziej spokojne (miejscami).


Szkoda, że mit jakości prysł.

___________________________

Dodatek specjalny:

Przeanalizowałem każdą ścieżkę "Invincible", można powiedzieć, że nie wszystko jest tak okrutnie nagrane, niektóre piosenki - spokojne na początku, nagrane są prawidłowo (są po prostu ciche więc nie mogą być przesterowane), ale i tak w najgłośniejszych partiach wracają przesterowania.

Zniekształcenia dotyczą najniższych tonów - basu i to właśnie oceniam, pomiędzy dźwięk jest prawidłowy - zrobiłem w związku z tym taki podział:
Nagrane dobrze (małe przesterowania, tylko miejscami) - ścieżki: 5,8,12,13,14,15


nagrane słabo (ogólnie wszędzie przesterowania każdego mocnego sygnału) - ścieżki: 2,3,9,10,11,16


nagrane bardzo źle (przesterowania tak mocne i tak częste, że znikają szczegóły sygnału) - ścieżki: 1,4,6,7


Niestety ŻADEN z utworów nie jest całkowicie wolny od zniekształceń (dodatkowo widać "oszustwo" polegające na niewielkim ściszeniu całego nagrania, tak by programy do analizy sygnału nie wykazały "Possibly Clipped Samples" powstałych przez osiągnięcie przez sygnał maksymalnej amplitudy)...
szkoda.


^To wszystko powyżej pokazuje zniekształcenia sygnału, natomiast nic nie mówi o kompresji. Nie ma z czym porównać. (gdyby niewczorajszafatalna aukcja ebay, być może byłoby porównanie do winylowego nagrania :-(


________________________



Ciąg dalszy technicznego blablabla:

W odpowiedzi na pytanie Abe o różnice między wydaniem japońskim a europejskim albumu "Invincible" stwierdzam co następuje:
Różnic nie ma. Kropka.
Czym wprawiłem w zakłopotanie entuzjastów wydań japońskich (w tym siebie samego)...

O ile jeszcze w "History" była pewna - nieistotna różnica w prędkości, tak w tym przypadku są to identyczne nagrania - identyczne co do próbki.
Jeszcze raz, dla jasności, napiszę o metodzie porównania:
Ładuję do CoolEdit obydwa nagrania - japońskie i Eu. O ile to konieczne - przycinam na początku, tak by zaczynały się w ten sam sposób (by nie były przesunięte względem siebie).
Jedno z nagrań kopiuję do schowka i wklejam do drugiego nagrania używając funkcji "Mix-paste" i "Invert"(jest to sumowanie sygnałów z jednoczesnym odwróceniem jednego z nich - czyli odejmowanie).
Otrzymany wynik jest różnicą w zapisie między obydwoma nagraniami.

Oto ta różnica:

Absolutna cyfrowa cisza. Brak różnic.

środa, 17 marca 2010

Post Scriptum do opisu obydwu wydań płyt HIStory

Postanowiłem przekonać się naocznie, czym różni się wydanie brytyjskie od japońskiego płyty History (porównanie wykonałem przez odwrócenie fazy sygnału na płycie UK i odjęcie go od tej samej ścieżki na płycie JP). I wniosek jest taki: nie różni się niczym. Prawie niczym. Dokładnie porównałem przebieg muzyczny ścieżki czwartej - jedyna różnica leży w tempie - wydanie UK leci o 0,03% szybciej niż japońskie. Nie ma możliwości by to usłyszeć. Stąd należy przyjąć że oba wydania są jednakowe.

środa, 17 lutego 2010

ps. do poniższego

W związku z zakupem japońskiej płyty przez Abe, nadarzyła się okazja by po raz kolejny udowodnić jak kiepskie pod względem nagrania płyty zmuszeni jesteśmy kupować u siebie.
Z tym że nie powinno się tego odbierać w ten sposób, że płyty japońskie są nadzwyczajne - są nagrane NORMALNIE, tak jak powinny (i tak jak inne stare wydania jeszcze z lat osiemdziesiątych) natomiast to co my możemy kupować u nas w sklepach jest całkowicie zniszczone. Ale ponieważ te celowo zniszczone nagrania są dla nas punktem odniesienia, więc płyty japońskie traktujemy jako wybitne... Należy to tak interpretować, dlatego że istnieją przecież wydania „audiofilskie”, w których zabiegi masteringowe mają na celu podniesienie jakości dźwięku (co zresztą wychodzi dopiero przy głośnym odsłuchu).
W zabiegach oznaczanych „remastered” na płytach najbardziej oczywiste jest ogólne podniesienie głośności – co widać poniżej:
„Give In To Me” z płyty „Dangerous” – płyta japońska:

to samo na płycie “Special Edition” z MM.

Jednak podniesienie poziomu nagrania skutkuje obcinaniem najsilniejszych sygnałów na basie, co powoduje, że w tym momencie z dźwięku znikają wszystkie szczegóły (czyli pozostałe dźwięki), i słychać tylko brzęczący bas:

wygląda to tak:

SONY BMG

a powinno wyglądać tak:

SONY Japan



Oprócz tego podgłaśnia się dźwięki ciche by było je lepiej słychać przy cichym słuchaniu, natomiast tłumi głośne – by nie zagłuszały reszty.

Poniżej - zwiekszono m.in. poziom szczegółów w stosunku do oryginału:

SONY BMG

SONY Japan


I efekt końcowy ma wyglądać tak: płyta ma grać bez przerwy na jednakowym poziomie głośności; tak by cały czas było coś słychać; każde zróżnicowanie dźwięków ma być zrównane. Gdy słuchamy takich płyt po cichu – faktycznie słychać wszystko – ale gdy puści się głośno – dźwięki zlewają się razem, powstaje jeden ryk. Nie da się tego słuchać. I tu tkwi różnica – poniższa, japońska wersja „Dangerous” dopiero przy głośnym słuchaniu pokazuje wszystkie szczegóły.

* Niestety smutna wiadomość dla posiadaczy japońskiego wydania mini-LP albumu "Dangerous" - sposób zapisu jest taki sam jak w wydaniach europejskich - tak samo zepsuty...